środa, 27 marca 2013

Rozdział 4.

Rozdział 4.

Gdy doszliśmy już do domu rodzice wylecieli z domu na przywitanie, nie kłócąc się już... Czyżby domowy spór się zakończył? Oby.. -pomyślała Majka. Rodzice szli w stronę Remonda i  Majki, oraz nieznanego im konia... Ze zdziwieniem mama pyta córkę :
- Majka. A co to za karuch? - pyta zaciekawiona mama.
- Mamo... To jest klacz, nie znam jej imienia,ale opowiadałam Ci o tym otwartym padoku itd, prawda? No i właśnie to ten łobuz! Widziałam ją dzisiaj jak stała na padoku,a my z Remondem pojechaliśmy za nią... Nie jest agresywna, polubiła się z Remondem... Myślałam, żeby ją przygarnąć... Miejsce mamy, a i tak wcześniej czy później musielibyśmy kupić dla Remonda kolegę lub koleżankę.. To jak, może u nas zostać? - zapytała.
- Jasne,że może córeczko! Remond potrzebuje towarzystwa, a ona wydaje się być bardzo przyjazna. Weź ich na padok, posprzątaj w stajni i przygotuj boks dla nieznajomej, a konie niech się do siebie przyzwyczajają. -powiedziała.
- dziękuję Mamo, tak zrobię. - po czym od razu zaprowadziła konie na padok.
W stajni już wszystko było przygotowane, siano czekało na oba konie i kolacja również. Czyli to co Remond kocha najbardziej : Marchew, suchy chleb, owies, buraki... Miejmy nadzieję, że naszej podopiecznej zasmakuje... No cóż! idę po konie! -powiedziała do siebie.
Idzie żwawym krokiem na padok a tam co? Konie leżą, głowa oparta jedna na drugim i śpią... Jeju, jacy oni są słodcy.... -powiedziała. Chyba się polubili? No cóż, przyniosę im tutaj kolację, dam siana do siatki i dziś będą spać na padoku... W końcu są wakacje i jest ciepło po co mają się gnieździć w stajni... Tak jak powiedziała tak zrobiła. Przypatrywała się na jedzące towarzystwo i była z siebie dumna,że zrobiła Remondowi taką niespodziankę... Dała mu koleżankę!
- No cóż moi mili. Będzie trzeba wymyślić imię dla naszej karej klaczki! Ale pomyślimy o tym jutro. Mam dla was jutro niespodziankę, gdzieś pojedziemy.. Tak, Ty też ślicznotko. Nie wiem czy jesteś zajeżdżona,ale będziesz szła przy nas. Pojedziemy w jedno ciekawe miejsce, a wieczorem będziemy razem się zastanawiać dla Ciebie nad imieniem... - powiedziała Majka do Remonda i karej Klaczki.
Ucałowała oba konisie, wyprzytulała i poszła do domu. Wzięła szybki prysznic, wyjrzała za okno... Zagwizdała do koni a one zarżały jakby chciały powiedzieć Dobranoc, śpij dobrze... Uśmiechnęła się i położyła do łóżka.
- tak bardzo się cieszę, że ich mam.. Wspaniałe konie. -powiedziała na dobranoc a pare minut później, zasnęła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz